Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
"...Na ustach poczuć twoich ust pocałowanie..."
dół
góra
Powrót

15 kwiecień anno domini 2011
piątek

Wpis f(x)=x-15

Zabierz mnie z mojego świata, zabierz moje serce, umieść je gdzieś w sobie, obok swojego ciepłego serca, niech tulą się w swoich objęciach wspólnym pulsem, wspólnym tętnem...

Zabierz mnie daleko od czasu, w świat dam i dżentelmenów, stukotu kopyt na ulicy z bruku, przesłoń całym sobą dzisiaj, a uwierzę, że nadeszło wczoraj, przesłoń to całe słodkie kłamstewko, o którym marzę, aby dostać je w prezencie od Ciebie właśnie, w purpurowym pudełku ze srebrną wstążką, opatrzonym równie słodkim "Dla Ciebie"...

Zabierz mnie w podróż po pobliskich ścieżkach meandrujących poprzez tysiące niezwyczajnych światów, pozwól się chwycić pod ramię i zaprowadź mnie w jeden z nich, zabierz w kierunku zielonych drzew, traw i mozaiki kwiatów, zatańczymy razem, obracając całym niebem nad nami, a potem upadniemy na miękką, chłodną trawę... "bosko zmęczeni"...

Posadź mnie na ziemi, obejmij ramieniem, podążaj za moim płochliwym wzrokiem...
...
...ciepło, wygodnie, słodko, cicho, spokojnie...
...
Nazrywam Ci polnych kwiatów, zapleciesz mi z nich wieniec i nałożysz na głowę. I za nic na świecie, proszę, nie wracajmy już do domu...

Larwa

komentarzy 5
zamiaucz

14 kwiecień anno domini 2011
czwartek

|7-r|=7 dla rєC₊

Najdroższy,
marzy mi się zakochać w Tobie jeszcze raz. Tak tęsknię za tą niepewnością, czy lubię Cię tylko bardzo, czy tylko za bardzo. Tęsknię za myślami latającymi i krążącymi wokół Twojej twarzy, dla mnie jeszcze niewiadomej, niby złote motyle, przesłaniającymi mi cały świat i nakładającymi na niego złocistą, słoneczną warstwę zmieniającą wszystko dookoła w czyste szczęście. Tak bardzo chciałabym wrócić w tamten rok i jeszcze raz przejmować się każdą pojedynczą literą i znakiem, który do Ciebie pisałam. A potem bać się, że napisałam zbyt wiele, zdradziłam się. I że już wiesz, co czuję.
I chciałabym jeszcze znów płakać w nocy przejęta lękiem tylko o to, że być może mnie nie zechcesz.
Następnym razem będzie nasz Maj, Maj Drugi. Następnym razem pobawmy się jeszcze raz w zakochanie.
Bądźmy odurzeni, zaskoczeni, walczący sami ze sobą, cisi, spokojni, zdezorientowani w tym co zachodzi.
Co zaszło.
Najdroższy,
tyle już zielonych pąków i listeczków wokoło, gdzieniegdzie nawet kwitnących kwiatów, a mnie wciąż brakuje czegoś do pełnego wiosennego pejzażu. To Ciebie mi tak braknie, to Ciebie tak łaknę, tu i teraz, jak bardzo ważnego odcienia zieleni, którego nie ma na palecie. Mam ochotę stanąć wiośnie na drodze i krzycząc: "Zaczekaj!" wypychać ją z Dzisiaj do Jutra.
Nie ma Wiosny bez Ciebie...

Larwa

komentarzy 1
zamiaucz

11 kwiecień anno domini 2011
poniedziałek

Wpis numer 12

Z autobusu wysiadł starszy mężczyzna, może troszkę zaniedbany, z dwoma kundlami na smyczy, za nim podążyła starsza kobieta, niska i pulchna, z siwymi włosami, które noc spędziły zapewne pozakręcane ciasno w wałki, w zwyczajnym płaszczu, jakie zwykły nosić starsze kobiety. I wtedy on podał jej rękę.
Wtedy nie było już starszego pana i starszej pani.
Był przystojny młodzian i jego ukochana dama.

* * *


W głowie mam gromadę myśli, o czerwonych ślepiach jarzących się w ciemności, która zapadła,
znów,
ze szponami w miejsce dłoni.
Stoją, jakby uśpione i powarkując czekają na dogodny moment by wybuchnąć, zacząć szamotać się i rozrywać nawzajem.
Czarne istoty,
demony,
chcą wyjść tak jak przy Ostatnim,
krzycząc,
"przestań..."
"przestań."
"przestań!"
Stoję niewzruszona przed lustrem, spokojna, słyszę jak krzyczą, że nienawidzą świata.
Krzyczą to, o czym ja boję się myśleć.

Wampiry znów przyszły do mnie, gdy już myślałam, że odeszły.
Zatopiły kły w mojej szyi i nadgarstkach...
Piją.
Na zmianę, przerywając co moment, pozwalając nowej krwi dopłynąć do koniuszków mojego ciała.
Pozwalając nowej radości dopłynąć do koniuszków mojej duszy.
A potem wysysają ją ponownie.
Hej, wampiry! Miejcie odwagę wypić mnie do dna.

Wiosno, obiecałaś.

Żyje we mnie jeden potworny lęk, że Cię stracę.

Larwa

komentarzy 1
zamiaucz

8 kwiecień anno domini 2011
piątek

Wpis 11

Wiosna ostatnio zaczęła prowadzić pogodową sinusoidę. Tylko ostatnio postanowiła się bardziej umonotonicznić. Znowu jest pogoda pod osią OX...
Widzę zbłądzonych ludzi. Afektywne dwubiegunowe światy. Siedlisko wijących się nieszczęść. Zranione, chore dusze i serca. Wypełnione gradem śnieżnobiałych pigułek, które miały pomóc.
Boję się, że kiedyś to mnie też spotka.
Wyrwałam się smutkom. Po ciężkiej wspinaczce po stromej ścianie otchłani, do której wpadłam, dotknęłam ciepłej, zielonej kępki trawy, na chwilę zajrzałam do ogrodu szczęścia. Ach, kiedy to było, jak przebywałam tam całymi dniami i nocami!
Coś jednak chwyta mnie dzisiaj za kostkę, owija się wokół mojej nogi i ciągnie za siebie, w dół, dusząc i tłamsząc całą radość. Wydziera z rąk cały trud. Jest zbyt silne dla mnie. Ale walczę.
Muszę się wyślizgnąć.
Chmury - zejdźcie z nieba.
Chłodzie - biegnij śladem Zimy.
Słońce - świeć.

Larwa

komentarzy 9
zamiaucz

7 kwiecień anno domini 2011
czwartek

Wpis 180°=160°-2α

Maggot odpłynął.
Też kiedyś tak pisałam. Bezpośrednio, odważnie, kontrowersyjnie. Tak, żeby wzburzyć tłum. A wtedy tłum zszedł się do mnie jak do guru. Sądził chyba, że to nie o nich, tylko o złym świecie dookoła. To było o nich.
Też kiedyś błąkałam się po ciemnych zakątkach drogi z piekła. Też kiedyś czerpałam z niego dużo natchnienia. Czcigodny - tak go nazywałam. Pan Manson budzi w swoich poplecznikach duże pokłady nonkonformizmu. Potrzebę powiedzenia, że myślimy inaczej niż inni.
Tego mnie chyba nauczył. Odwagi. Mojego zdania.
Byłam umarłą królową ciemności w swoim własnym ciemnym gnieździe pełnym przekory i złośliwości. Do osiągnięcia satysfakcji brakowało mi jedynie poczucia siły. Odrobiny wyższości. W żyłach płynęła czarna krew. Lubiłam to.
Mnie...
Nadal go lubię. Za sens. Za teksty. Za bunt. Za indywidualizm. Bo może widzę w tym coś z dawnej epoki.
Blisko mi chyba do tego.
Teraz jest mi bielej w środku.
Kochanie...?
Znowu piszę do Ciebie, czy to źle? Wokół spadają gruzy cudzych światów, słychać jęki wołających o pomoc. Zakrwawione ręce wyciągnięte w górę. A nade mną mocny strop, sama nie wiem z czego. Nie dzieje mi się już żadna krzywda.
Wyciągnąłeś mnie z nieprzenikliwych ciemności. Wydzieliłeś czarną krew. Stoję przed Tobą biała. Niewinna... Splamiona Tobą. Bezbronna.
Jesteś...?
Nie mam już połyskującego pancerza na sercu. Z czego? Pewnie z chityny, jak na owada przystało.

Larwa

komentarzy 3
zamiaucz

5 kwiecień anno domini 2011
wtorek

Wpis numer 2³+¾

Już ciągle Cię nie ma. Dotknęłam nagrzanej na słońcu skórzanej kurtki, trzymanej na kolanach. Była ciepła. Skórzasta. Pomyliłam ją z Twoim dotykiem. Brakuje mi Twojej dłoni do pochwycenia. I zimno mi pod kołdrą, kiedy bez Ciebie zasypiam.
Tak, już teraz wiem, jest inaczej. Lepiej. Nareszcie. Czuję, że jesteś blisko. Zostawiłeś u mnie kawałek swojego serca. Trzymam go mocno. Nie chcę już kiedykolwiek wypuścić.
Świat stał się barwniejszy, przesycony kolorami. Przesycony magią. Nie wiem, kto czaruje: ja, czy może Ty? Zasypiając wpatruję się w fioletowe niebo przyprószone gwiezdnym pyłem, rankiem otacza mnie różowa mgiełka i nikła, przedsłoneczna poświata. Pozostałość po Naszym...?
To Ty czy ja?
Chciałabym być czarodziejką.

Larwa

komentarzy 3
zamiaucz

3 kwiecień anno domini 2011
niedziela

Wpis f(x)=2x²-32x+128

Jak przebudzenie ze snu.
Pozostaje świeże, świdrujące głowę wspomnienie, kolorowe klatki w filmowej taśmie, puszczone za szybko i umykające palcom niezręcznego filmowca. Do tego trochę nieznanych do tej pory emocji, westchnień, oddechu. Małe ukłucie żalu. Powoli, bardzo powoli zaczyna się sączyć nasza tęsknota.
Wirują i tańczą mi przed oczami wiosenne, zielone pąki na drzewach, zmieszane z płatkami róż, promyki naszych słońc. Wokół czmychają koty. Jest ciepło. Błogo. Beztrosko. Niebiańsko. Rajsko. W powietrzu i na skórze nosi się zapach dziecinnych lat spędzonych na podwórku.
Na moich żebrach odcisnęły się ślady Twoich rąk, dłoni, uścisków.
Nad wszystkim czuwa Twój uśmiech.
Spokoju broni Twój szept.
Para Twych oczu świeci na moim niebie.
Kochany!
Maju, a jednak wróciłeś!
Wielbię jednak te nasze skromne 274 kilometry. Jest coś magicznego w podróżach pociągiem. Godziny spędzone w szumie szyn i ciężkich kół, za oknem uciekające krajobrazy. Wolność? Czułam jakbym umarła. Przez chwilę. Zatrzymał się oddech, bicie serca. W oczach gasną tylko te drzewa, polany, ptaki, chmury, domy, wioski, miasteczka i miasta... Głuchy szum i nic.
Odwracam się na drugi bok i słyszę jak bije Twoje serce.
Nie zapomnę...
Nigdy nie zapomnę jak tłukło Ci się w piersi dzisiaj rano. Echo niosło się po ścianach pustego domu. Byliśmy tylko my. Nareszcie.
Nie zapomnę.
I jeszcze nasze 274 kilometrów, raz jeszcze magiczny dworzec kolejowy. Tak, kocham te nasze spotkania po dwóch, trzech tygodniach, po miesiącu, czy półtora... Bo uwielbiam na nowo oglądać Cię i odkrywać jak wyglądasz, na nowo zaglądać Ci w oczy, na nowo zaznajamiać się z Twoim dotykiem, kiedy przytulasz na powitanie, na nowo zatapiać się w Twoim zapachu, chłonąć go całą sobą, oczarowana jak 11 miesięcy temu... Jeszcze raz, wszystko, jak wtedy, kiedy kręciło mi się w głowie gdy tylko przypadkiem mnie dotknąłeś.
A potem jeszcze pierwszy tego miesiąca pocałunek...

Żyję! Wiosno, Maju, Kochanie, żyję!
Wolna. Na pewno. Będzie dobrze.
Jestem szczęśliwa.

Larwa

komentarzy 2
zamiaucz

2011 IV III

polub polubieniksięga4190galeria

f(szablon)=Larw²+Alchemy Gothic+Google
Działa pod Lisem.